Muzeum Romantyzmu

banner_www_ogolny.jpg

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi wystawami w Muzeum Romantyzmu, Opinogóra.

Wyszukiwarka

Wspomnienie o Z. Krasińskim

Wspomnienie
o Zygmuncie Krasińskim

Muzeum Romantyzmu w Opinogórze zaprasza do  uczczenia pamięci o  Zygmuncie Krasińskim,  jednym z  trójki wieszczów romantycznych, po Adamie Mickiewiczu i Juliuszu Słowackim. Najlepszymi dniami do wspomnień są dni rocznicowe, a takie nadarzają się w lutym, kiedy obchodzimy zarówno dzień urodzin  - 19 lutego 1812 r., jak i dzień śmierci – 23 lutego 1859 r. Zygmunt Krasiński jako człowiek,  a zarazem poeta, dramaturg, epistolograf, publicysta, pisarz polityczny był świadkiem i uczestnikiem epoki XIX w. Spoczywa w rodzinnym grobowcu w podziemiach opinogórskiego kościoła, na „mazowieckim Wawelu”, gdzie po śmierci trumna ze zwłokami Zygmunta została sprowadzona z Paryża. Uroczystość jest okazją, aby nie tylko mówić o wielkim przedstawicielu romantyzmu, ale też przywołać jego twórczość, która była zjawiskiem zarówno w historii kultury polskiej, jak i światowej.

23 lutego 2014 r. (niedziela) podczas mszy św. o godz. 12.00 w kościele parafialnym w Opinogórze odprawiona zostanie msza św. za duszę wieszcza Zygmunta Krasińskiego.




Po zgonie Zygmunta Krasińskiego

doniesienia  gazety „CZAS” wydawanej w Krakowie

_____________________________________________________________

 

Żałobną wieść o zgonie Zygmunta Krasińskiego, który nastąpił 23 lutego 1859 r. w Paryżu, podał do wiadomości polskiemu ogółowi „Czas”, na drugi dzień po zgonie. W nr 45 z dnia 25 lutego 1859 r. zamieszczono na czele następującą telegraficzną wiadomość:

 

Kraków 24 lutego.

 

Dziś rano doniósł telegraf, że po długiej i męczeńskiej  chorobie, w dniu wczorajszym, w późny wieczór, opatrzony świętymi Sakramentami, umarł w Paryżu Zygmunt Krasiński.

Później pobożna publiczność uwiadomioną zostanie o dniu i miejscu, w którym odbędzie się żałobne nabożeństwo za spokój duszy ś.p. Zygmunta Krasińskiego.

Bolesna ta wiadomość wytrąca nam dzisiaj pióro z ręki.

             

>>><<< 

W nr 48 „Czas” z d. 1 marca korespondent berliński donosi o nabożeństwie żałobnem, urządzonem w Berlinie przez hr. Augusta Cieszkowskiego.

 

 

Berlin 28 lutego

 

W niewielu lat przedziale przeniósł się do wieczności trzeci z nowych wieszczów naszych pierwszego rzędu, Zygmunt Krasiński zmarł 23 lutego w Paryżu. Smutną tę wiadomość przesłano tu natychmiast przyjacielowi zmarłego, hr. Augustowi Cieszkowskiemu. Dzisiaj przedpołudniem, o tym samym czasie, co w Paryżu, odbyło się w kościele katolickim żałobne nabożeństwo za dusze wieszcza, zamówione przez przyjaciela. Zebrała się na nie  dość znaczna  liczba obecnych tu chwilowo rodaków i rodaczek, mianowicie posłowi nasi i młodzież uniwersytecka. Mszę miał proboszcz miejscowy, ksiądz kanonik Pelldram, w aystencyi dwóch wikaryuszów. W środku kościoła wzniesiony  był katafalk, wielki ołtarz był kirem pokryty, msza była śpiewana.. Nie było czasu donieść przez dzienniki o nabożeństwie. Nie każdy z mieszkających tu rodaków wiedział o niem. Gdyby było na późniejszy dzień odłożone, udział byłby daleko liczniejszy, bo rodaków stale tu mieszkających liczba jest niemała, a imię zmarłego ma i w niemieckiej ludności rozgłos.

 

>>><<<

W Krakowie odbyło w dniu 28 lutego w kościele katedralnym na Wawelu nabożeństwo żałobne za duszę ś.p. Zygmunta Krasińskiego ( „Czas” nr 48 z d. 1 marca).

 

Celebrował ks. Ludwik Łętowski, biskup jopejski. Dzwon Zygmuntowski żałobnym swym przy kondukcie jękiem, pożegnał owego geniusza cierpień, owego wieszcza bólu, w którym cały kraj brał udział.

 

 

>>><<< 

 

 

 

W nrze 50 i 51 a.d. 3 i 4 marca podaje „Czas” trzy korespondencje z Paryża, opisujące bliższe szczegóły zgonu i pogrzebu poety.

 

        Paryż, 25 lutego

Już wam wiadomo, jaka najboleśniejsza strata dotknęła nasze społeczeństwo ojczyste. Zygmunt Krasiński nie żyje. Kraj cały dowie się z głęboką boleścią, że postradał jednego z najszlachetniejszych synów, ze odjęta mu jedna z najcelniejszych ozdób. Po cierpieniach ciała i ducha, przez ciąg prawie całego życia, a po chorobie śmiertelnej od dziesięciu miesięcy, zgasł on na dniu 23 lutego na kwadrans przed północą. Choroba ta była piersiowa, lecz i wnętrzności dotknęła. Zgon ojca jego, Wincentego hr. Krasińskiego, zmarłego w listopadzie roku zeszłego w Warszawie, którego on z całą pobożnością i miłością najlepszego syna kochał, wśród cierpień fizycznych i zarodów niebezpiecznej  niemocy, stał się  dla niego ciosem śmiertelnym. Boleść synowska wyczerpała resztę sił jego. Od dni dwudziestu choroba groźne i szybkie czyniła postępy. Na dniu 13 lutego legł na łożu niemocy i już się z niego nie dźwignął. Czci i uwielbienia godna małżonka jego przybyła na czas z Warszawy, aby być świadkiem ostatnich dni ukochanego męża i ostatnią przynieść duszy jego pociechę.

Przyjaźń otoczyła go pieczołowitością. Wsławiony i posiadający jego ufność, doktor Walther, acz przekonany, że wszystkie środki lekarskie już były wobec grożącego niebezpieczeństwa bezwładnymi, przybył z Drezna, aby chorego, którego czcił i miłował, moralnem pokrzepieniem wzmocnić i przez dni ośm przy nim pozostawał. Smutny koniec był przewidzianym, nie zdawał się jednak być tak bliskim. Na dniu 20 b. m. zażądał chory zwykłego swego spowiednika, a nie mogąc już mówić bez wysilenia, połączył się z nim  na jego zalecenie w modlitwie i ostatnie rozgrzeszenie otrzymał. W przedzgonnej godzinie przyjął Ś.Ś. Sakramenta, a tak zakończył życie równie wierny ojczyźnie, jak Kościołowi. Jaką jest boleść zacnej jego małżonki, młodej dziatwy, rodziny, przyjaciół, rodaków, łatwo  każdy pojmie, kto wie, że w chwili jego zgonu najwznioślejszy duch z ziemi uleciał, najszlachetniejsze serce bić przestało. Fotografia, ołówek rysownika, odlew rzeźbiarza zachowają jego rysy pośmiertne i ten wyraz boleści, czułości i łagodności, który śmierć na twarzy jego zaszanowała. Przeprowadzenie zwłok do parafialnego kościoła św. Filipa  du Roule odbędzie się  jutro w sobotę o godz. 12; odprawi się tam nabożeństwo żałobne. Zwłoki tymczasowo złożone będą w lochu podziemnym kościoła św. Magdaleny. Wkrótce przewiezione do kraju spoczną w ziemi ojczystej w grobie rodzinnym.

 

>>><<< 

Paryż 26 lutego

 

Dziś odbył się pogrzeb ś.p. Zygmunta Krasińskiego. Krasiński już w ostatnich  czasach nie żył, ale gasnął. Zszedł z tego świata wcześnie, choć niestety, cios był prawie przewidziany. Cudu prawie trzeba było, żeby go  uratować. O ten cud, głowa Kościoła, Ojciec święty, przed kilkoma dniami w mszy św.  na intecyę chorego od Ojca Nieba prosił.  Depesza telegraficzna zwiastowała tę wieść w chwili, kiedy się Zygmunt spowiadał i Sakramenta przyjmował. Bóg inaczej zrządził. Powołał go do siebie. Piękna dusza wątłe opuściła ciało. Mało jest pogrzebów, na któreby tak Polacy zebrali się. Wszystkie stany i położenia, wszystkie szczeble towarzyskie i wiekowe spotkały się w domu kirem pokrytym wobec trumny, która zwłoki poety zamknęła. Chcieli rodacy tym pośpiechem, tą jednomyślnością uczcić piewcę swego, chcieli wyobrazić kraj cały, który Zygmunta opłakuje. Znaleźć można było w orszaku pogrzebowym  rzadkich jeszcze żołnierzy Kościuszkowskich i licznych uczniów szkół. A pomiędzy dwoma ostatecznymi krańcami, warstwy po warstwach, przedstawiające epoki i charaktery życia  naszego. Kiedy ruszył wóz pogrzebowy, szła za nim zbolała ale nieupadła na duchu nieszczęśliwa wdowa, rzuciłem okiem łzawem na dwóch koło niej idących ślicznych synków, spojrzałem na długi szereg postępujących rodaków. Nie, powiedziałem sobie, Zygmunt Krasiński nie umarł, on żyje: synowie pójdą w ślady ojca, rodacy nie zapomną jego Psalmów. I możemy powiedzieć o zmarłym wraz z Szyllerem:”Niech żyje umarły!”

 

>>><<< 

 

Paryż 26 lutego

 

Odbyło się dziś wyprowadzenie zwłok Zygmunta Krasińskiego, złożenie ich tymczasowe w lochu podziemnym kościoła św. Magdaleny i nabożeństwo  żałobne w kościele parafialnym św. Filipa du Roule. Wczoraj rozesłano listy zapraszające na obrzęd pogrzebowy, do Polaków w języku polskim, w francuskim dla cudzoziemców. Przed 12-ta tłum zapełnił ulicę Pontiévre, obszerną sień domu hr. Branickiej, w którym zmarły mieszkał i górne jego pokoje. Po dwunastej złożono trumnę na karawanie i rozpoczął się pochód do kościoła św. Filipa du Roule. Za karawanem nadziemską uzbrojona siłą, postępowała owdowiała małżonka, prowadzona przez dwóch młodziutkich synów. Szła za nią jej rodzina, a dalej wszyscy bez wyjątku rodacy tu zamieszkali lub czasowo przebywający, wszyscy z odkrytemi głowami, ze łzą w oku, ze czcią i boleścią w sercu. Najdostojniejsi wiekiem, cnota i zasługami pierwsi byli w oddaniu hołdu tyle drogiej pamięci. Jasna pogoda, słońce wiosenne oświecało tę naszą żałobę narodową. Kościół był przybrany z wystawą odpowiednią tak uroczystemu obrzędowi. Napełniał go mnogi tłum płci obojej, cała młodzież polska pobierająca tu nauki, niedostatni rodacy, których on nędzę szczodrą ręką zwykł wspierać. Mszę żałobną odprawił ksiądz Miquelt, spowiednik zmarłego, który mu ostatniego wsparcie i pociech religijnych przed zgonem udzielił.

Po skończonym nabożeństwie, porządkiem wyżej opisanym, udał się cały orszak żałobny przed kościół św. Magdaleny, i w grobach jego, gdzie złożono trumnę Chopina, a później Mickiewicza, także i trumnę Zygmunta Krasińskiego umieszczono. Cały ten obrzęd żałobny odbył się wśród wymownego milczenia, z powagą i spokojem, właściwym prawdziwemu smutkowi a uszlachetniającemu nieszczęście. Zasługiwał zmarły na tego rodzaju uczczenie pełne godności i z taką też dostojnością uczczony został. Wśród tego powszechnego skupienia ducha, myśl tylko religijna jawną była, wszelka inna tem wyraźniejszą, im się staranniej zewnętrznymi nie objawiała oznakami.

Po złożeniu trumny w katakumbach, Ojciec Aleksander wezwał potomnych do odmówienia w polskim języku „Anioł Pański”. Po niej nastąpiło wieczne rozstanie z drogiemi zwłokami, rozstanie z tym, którego pamięć wśród czci i miłości zawsze w sercach zachowają.

 

>>><<< 

Wiadomość o zgonie Zygmunta Krasińskiego odbiła się echem żałobnem po całym kraju. Nr 55 z dn. 9 marca donosi „Czas” o nabożeństwie żałobnem, które odbyło się w Warszawie, oraz o nabożeństwie żałobnem w Poznaniu.

 

Warszawa 5 marca

 

W poniedziałek t.j. dnia 28 lutego odbyło się w kościele O.O. Kapucynów nabożeństwo żałobne za duszę wieszcza polskiego ś.p. Zygmunta Krasińskiego, zmarłego, jak wiadomo, w Paryżu 23 lutego. Cały kościół nie kirem wybity, ale dziennego światła pozbawiony, zajaśniał sztucznem światłem od kapitelów, podtrzymujących sklepienie aż do posadzki. W pośrodku stał katafalk przepyszny, otoczony ośmioma kolumnami, od których odbiegały łuki w jednym punkcie się skupiające, unosząc anioła z trąbą, wyobrażającego sławę. Mszę celebrował biskup Dekret, alumni zaś duchownej akademii odśpiewali requiem. Kościół był przepełniony, tłok niezmierny, i gdyby nie szczupłe miejsce, niewątpliwie trzy razy więcej publiczności zasyłałoby modły za duszę tego, który swojem słowem tysiące serc poruszał. W liczbie modlących się, prócz rodziny i krewnych, widzieliśmy całą młodzież warszawską. Każdy z młodych, począwszy od uczniów Akademii, miał sobie za powinność zmówić wieczny odpoczynek za duszę ś.p. Zygmunta.

 

 

Poznań 4 marca

 

Żal po zgonie wielkiego i drogiego wieszcza góruje dotąd w sercach i umysłach naszych nad wszelkiem innem zajęciem. W Berlinie odbyło się po nim żałobne nabożeństwo, na którem znajdowali się  wszyscy posłowie nasi i młodzież uniwersytecka; u nas także było podobne nabożeństwo żałobne w kościele św. Marcina, na które zebrali się dość licznie przyjaciele i czciciele zmarłego, ale ma się odbyć jeszcze jedno nabożeństwo z więcej uroczystym obchodem, w którem liczniejsza publiczność udział weźmie i jeden z naszych mówców kościelnych piękną znajdzie sposobność przemówienia. Jestto już poniekąd zwyczajem w mieście naszem odprawiać wspólne uroczyste modły żałobne za wielkich mężów kraju naszego, i tym przeto razem tego zwyczaju nie zaniechamy, skoro żal tak wielki, tak ogólny, a przedewszystkiem tak słuszny.

 

>>><<< 

W tym samym tygodniu odbyło się nabożeństwo żałobne we Lwowie. Donosi o niem „Czas” w korespondecyi, zamieszczonej w Nr 56 z dn. 10 marca:

 

Lwów 3 marca

 

Smutna wieść śmierci nieodżałowanego Zygmunta Krasińskiego doszedłszy do Lwowa wywołała współczucie żalu, który się tak powszechnie, gdzie tylko serca polskie biją, objawił. Jaki to jednak dowód, że rodacy zawsze umieją cenić swych współobywateli, odznaczających się przymiotami, poważanymi w całym kraju. Pomimo, że ś.p. Zygmunt Krasiński zniknął przecież z horyzontu w ostatnich latach, przygnębiony cierpieniami choroby, która go nareszcie zaprowadziła do grobu, jednak wszyscy, choć większa część osobiście zgasłego nie znała, wiedzieli dobrze czem był, i zasługiwał na cześć ogólną narodową. Dnia 3 odbyło się nabożeństwo żałobne w tutejszym kościele katedralnym. Literaci, znajomi, krewni i młodzież oddali ostatnią usługę  prawemu obywatelowi i wieszczowi, westchnieniem do Boga o spokój duszy, tak mało doznawany na ziemi przez niego.

Te słów parę niech będą słabym wyrazem żałoby i współczucia mieszkańców tutejszych.

 

>>><<< 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Charakterystyczną jest zamieszczona w Nr 56 „Czasu” z dnia 22 marca korespondencya z Warszawy:

 

Warszawa 18 marca

 

 Krewni, bliżsi i dalsi znajomi zamówili na dziś w kościele X.X. Pijarów na godzinie 10 rano nabożeństwo żałobne za dusze: Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego i Juliusza Słowackiego. Nie donosiły o tem poprzednio gazety, ale też nie było w tem żadnego sekretu, wiedziało o tem nabożeństwie wielu, i cóż dziwnego, że z wybiciem godziny 10 cały kościół został napełniony pobożnymi, że mury świątyni okazały się za szczupłe na pomieszczenie tłumów, z różnych stron miasta dążących, a złożonych z ludzi wszystkich stanów, z kobiet, starców i młodzieży. Kościół skromny, ubogi, cichy, wielki ołtarz kirem pokryty, a na środku również kirem odziany skromny katafalk, nadawały chwili tej jakiś urok niezwykły, majestatyczny; a grobowa cisza, duchowy spokój na twarzach pobożnych były najwymowniejszym obrazem modlitwy, jaką do Pana zastępów chciano zanieść. Mówię chciano, bo przekonacie się, że dziś i nie za wszystkich umarłych  modlić się jest wolno. Już zapalają świece przed ołtarzem, już ksiądz ma wyjść z zakrystii z Mszą świętą…Gdy wtem wszystko nagle się zmienia, bo zamiast odprawiania  św. Ofiary służba kościelna sprząta pośpiesznie katafalk i z kiru obnaża wielki ołtarz! Podziw ogarnął całe zgromadzenie; pytano z niepokojem o przyczynę tak niespodziewanego wypadku, takiego nietaktownego a niesłychanego w tych czasach nadużycia. Za całą odpowiedź  udzielono objaśnienia, że w tej chwili władza policyjna wzbrania księżom odprawić nabożeństwa.  Po godzinnem oczekiwaniu, wszyscy zgromadzeni z boleścią  opuścili dom Boży, w nadziei jednak, że ich modły, płynące z uczuć najczystszych, chociaż odarte przemocą z formy, przez Kościół nakazanej, wysłuchanemi zostały. Można zakazać Księdzu Mszy odprawić, śpiewakowi śpiewać, organiście grać, ale modlić się myślą nikt zabronić nie zdoła.

Opisaliśmy fakt, aby wiedziała o nim cała Polska, aby wieść o nim doszła do uszu potężnego monarchy, aby dowiedział się jak słudzy jego u nas niepojmują myśli jego rządu, i jakich dopuszczają się nadużyć. Albowiem pewni jesteśmy, że takie  nadużycia dzieją się skutkiem wybryku służalców; pewni jesteśmy, że Aleksander II, który pozwolił zabraniane poprzednio pisma Mickiewicza drukować, którego poezje przed laty sam  z zapałem odczytywał, który zezwolił na druk pism Słowackiego, - pewnieby nie wzbronił, aby krewni i przyjaciele a nawet wszyscy rodacy modlili się za tych, których pieśń wzniosła uszlachetniała dusze tysięcy, podnosiła serca, kształciła umysł, a których imiona okryte chwałą nieśmiertelną przejdą w odległą potomność, wielbione nie tylko w jednym narodzie, lecz w całym świecie cywilizowanym.

 

>>><<< 

 

W Poznaniu odbyła się zapowiedziana już poprzednio jedna jeszcze uroczystość żałobna. Donosi o niej „Czas w Nrze 77 z dnia 5 kwietnia:

 

Poznań 31 marca

 

Na dniu wczorajszym odbyło się tutaj w kościele farnym zapowiedziane naprzód uroczyste nabożeństwo za ś.p. Zygmunta Krasińskiego. Nader licznie zebrane  wyższe i niższe duchowieństwo z ks. arcybiskupem na czele i znaczna liczba obywateli i kobiet nadawała całemu temu obchodowi niezwykłej pamiątki cechę. Mowa ks. Prusinowskiego zastanawiała się zrazu nad znaczeniem obchodów żałobnych. Zwrócił dalej mówca uwagę na znaczenie obecnego obrzędu odbywającego się na pamiątkę „dobrej woli czystego ducha”, na pamiątkę tego, który poświęcił się dla prawdy, w tem cnoty szukając, na cześć tego, który oparty na wierze nie umiał utracić nadziei w anioła, którego ukochał nadewszystko.

 

 

Również na prowincyi  w Księstwie Poznańskiem odbył się cały szereg nabożeństw żałobnych. Podaje o nich wiadomość „Czas” Nr 94 z dnia 24 kwietnia:

 

Poznań 20 kwietnia

 

Nabożeństwa żałobne za Zygmunta Krasińskiego odbywają się jeszcze po niektórych miastach. W Szremie odprawiono je ze wspaniałością; przeszło 20 księży brało w niem udział; były także dwie mowy żałobne: duchowna i świecka.

 

>>><<< 

 

Zwłoki przewiezione zostały z Paryża do Warszawy i złożone następnie w grobach rodzinnych w Opinogórze. Opisowi tych żałobnych uroczystości poświęcone są dwie krespodencye zamieszczone w Nrach 129 i 132 „Czasu”:

 

Warszawa 3 czerwca

 

Dziś w nocy przywieziono tutaj zwłoki ś.p. Zygmunta Krasińskiego; nad ranem przybyła żona i dzieci nieboszczyka. Ciało ustawiono na katafalku w krypcie kościoła OO. Kapucynów. O godzinie 9 rozpoczęło się wobec rodziny zmarłego i kilkunastu osób z publiczności nabożeństwo żałobne, a o 10 wspaniały rydwan pąsowym aksamitem obity, białymi piuropuszami zdobny, przejeżdżał już około kolumny Zygmunta w stronę Pragi. Ciało odprowadzali OO. Kapucyni, a Warszawa tak dalece nie wiedziała o tym obrzędzie, iż ledwo z 50 osób i kilka pojazdów, wśród najpiękniejszego poranka towarzyszyło konduktowi. Zwłoki złożone zostaną w grobie rodzinnym w Opinogórze.

 

Warszawa 7 czerwca

 

W piątek, czyli 3 czerwca byliśmy świadkami ceremonii religijno-żałobnej; było to przeprowadzenie zwłok ś.p. Zygmunta Krasińskiego, które sprowadzone zostały z zagranicy do Warszawy dla przewiezienia ich do Opinogóry, ordynacyi zmarłego wieszcza i pochowania w grobach familijnych tamże. Po sprowadzeniu zwłok nocą do Warszawy, umieszczono je w kościele OO. Kapucynów, nazajutrz zaś odprawiono w tymże kościele nabożeństwo żałobne, a nastepnie  orszak żałobny odprowadził zwłoki do rogatek, skąd powieziono je pocztą do ordynacyi.

 

 

 



opublikowano: 18.02.2014

Zobacz także:
Wirtualna Wycieczka

Zobacz jak wygląda muzeum oraz kompleks parkowy w Internecie!

Odwiedź nasze muzeum On-line